
Fragment wywiadu przeprowadzonego
przez o. Andrzeja Bujnowskiego OP ("RUaH" nr 16)
(...)
o. Andrzej: Porozmawiajmy teraz o zespole. Jak rodzą się pomysły na piosenki?
Robert: Większość piosenek piszę ja i Marcin. Czasami zdarza się, że siadam z gitarą i za pół godziny jest piosenka. Czasami wpadnie jakaś melodia, czasem jakiś cytat i wokół tego rodzi się kolejna. Jestem trochę takim lunatykiem. Na początku w naszym repertuarze była jedna tylko piosenka autorska, reszta była budowana na psalmach. Z biegiem czasu pojawiły się piosenki układane przez nas. To wszystko wychodzi samo tak naturalnie i wierzę, że jest namaszczone przez Boga. Tak po ludzku, nie wiem skąd się one biorą...
o. Andrzej: Jak przyjmuje twoje pomysły zespół? Na próbach pewnie wspólnie je aranżujecie?
Robert: Nie jest tak łatwo... Kilka piosenek nie zostało zaakceptowanych, ale to dobrze - zespół pomaga mi patrzeć krytycznie na to, co robię. Jeśli chodzi o aranżacje, to rzeczywiście robimy je wspólnie.
Łukasz: Ktoś nas pytał, dlaczego nie śpiewamy o krótkich spódniczkach itp. Dla mnie nasze piosenki niosą przekaz wartości najważniejszych, mówią o tym, że nie warto angażować się w sprawy tylko materialne, że trzeba zwracać uwagę na ducha.
o. Andrzej: Wasz styl trudno określić, bo nie jest to pop ani reggae. Najwięcej w nim chyba folku, ale trudno powiedzieć, że to folk... Wiem, że jesteś znawcą kultury ukraińskiej. Czy to ma wpływ na kształt waszej muzyki?
Robert: Rzeczywiście skończyłem studia w tym kierunku, ale obecnie nie mam za dużo z tym wspólnego. Większy wpływ ma mój udział we wspomnianym folkowym zespole Chudoba, który istnieje już od ośmiu lat. Nasze granie wynika raczej z tego, jakie mamy instrumenty. Nie wzorujemy się na nikim. Jedna czy dwie piosenki mają taką bardziej wyraźną nutę folkową, ale poza tym klimat... robią instrumenty.
(...)
(pełny tekst - "RUaH", nr 16)